Home » Rozrywka

Legenda Kuby Rozpruwacza

3 maja 2011

KubaNurzając się we krwi, szybki jak kot, niezwykle brutalny morderca wybierał swoje ofiary spośród ulicznic londyńskich slumsów. Choć tajemniczego zabójcy z 1888 r. nigdy nie schwytano, policja umorzyła sprawę. Dlaczego?

W przesyłce, którą policja otrzymała pocztą, znajdował się fragment ludzkiej nerki oraz list: „Przesyłam wam pół nerki, którą wyciąłem pewnej kobiecie… drugi kawałek usmażyłem i zjadłem”. W miejscu adresu zwrotnego widniało: „Z piekieł”. Była jesień 1888 r. W Londynie nikt nie miał wątpliwości, że nadawcą makabrycznego listu jest Kuba Rozpruwacz, który właśnie pozbawił życia czwartą ofiarę, 43-letnią Catherine Eddowes. Wszystkie cztery zamordowane kobiety były starzejącymi się prostytutkami zmuszonymi do wykonywania poniżającej profesji w londyńskiej dzielnicy slumsów zwanej WhitechapeL Była to prawdziwa kloaka, siedlisko najnędzniejszej biedoty. Jej wąskie uliczki i zaułki tworzyły plugawy labirynt melin i palarni opium. Ponad połowa dzieci nie dożywała tu piątego roku życia, a w jednej klitce mieszkało po siedem osób. Aby nie umrzeć z głodu, wiele młodych kobiet musiało parać się prostytucją. Z nie wyjaśnionych przyczyn to one właśnie padały ofiarą Kuby Rozpruwacza, którego nigdy nie ujęto, ani też nigdy nie ustalono jego tożsamości.

Śmierć we mgle
Pierwszą ofiarą była 42-letnia „Polly”, Mary Ann Nichols, której Kuba Rozpruwacz poderżnął gardło późnym wieczorem 31 sierpnia 1888 r. W małym brudnym zaułku morderca rozpruł jej brzuch 25-cen tymetro wym nożem. Osiem dni później 47-letnia „Ciemna Anka” Chapman, i tak już osłabiona gruźlicą, została zamordowana w identyczny sposób.

Ludziom przypomniało się wcześniejsze morderstwo dokonane na ulicznicy z Whitechapel, lecz ponieważ otrzymała ona tylko jeden cios nożem, policja uznała, że nie należy jej łączyć z ofiarami Kuby Rozpruwacza. Opinia publiczna była jednak innego zdania i w efekcie silnych nacisków patrole na ulicach dzielnicy slumsów zostały znacznie wzmocnione. Prywatni i ‘.fctywi i ochotnicy zasilali szeregi straży obywatelskiej Whitechapel. Ziejące grozą wydarzenia obnażyły ciemne strony życia w wiktoriańskiej Anglii żyjące na wysokim poziomie elity społeczne od dawna nie przejmowały się nieludzkimi warunkami życia biedoty. W okresie, w którym o sprawach seksu nie wolno było nawet wspominać, tak zwani przyzwoici ludzie udawali, że nie widzą licznych prostytutek na ulicach Londynu. Morderca, który swój pierwszy list wychwalający własne zbrodnie napisał czerwonym atramentem i podpisał imieniem, które sam sobie nadał, Kuba Rozpruwacz, nadal znajdował się w centrum powszechnego zainteresowania. Jego zapewnienia, że nigdy nie da się złapać policji, wydawały się uzasadnione, choć zaczęto dostrzegać pewien schemat, według którego działał. Lekarze dokonujący oględzin ofiar ustalili, że morderca jest leworęczny i doskonale zna anatomię. Najwyraźniej miał doświadczenie w precyzyjnym usuwaniu ludzkich organów. Z czasem okazało się, że każdego zabójstwa dokonywał pomiędzy 23.00 a 4.00 rano. To jednak nie wystarczało, by go złapać. Oficerowie śledczy zaczęli polować na niewinnych ludzi, pospolitych złodziejaszków, znanych policji maniaków seksualnych, a także psychicznie chorych chirurgów i rzeźników. Nie przyniosło to jednak żadnych rezultatów. Zbrodnie Kuby Rozpruwacza stawały się coraz bardziej prowokujące i ohydna 30 września wkrótce po północy został najwyraźniej spłoszony w chwilę po poderżnięciu gardła 45-letniej „Długiej Elce”, Elizabeth Stride. Morderca dosłownie rozpłynął się w wieczornej mgle, pozostawiając swoją ofiarę martwą, lecz nie zmasakrowaną. Kiedy ją znaleziono, w jednej ręce ściskała kilka winogron, w drugiej zaś cukierki.

Tagi: , ,